Co zwiedzić, a co sobie odpuścić w PORTO? Wspomnienia z Portugalii - 2017.

11:51:00 Jestem w podróży 0 Comments

ZWIEDZAMY PORTO 






   Portugalia stała się bardzo popularnym kierunkiem wśród polskich turystów, co da się zauważyć także już na miejscu. Skusiłam się i ja, spędzając końcówkę września między innymi  w słonecznym i bardzo zamglonym Porto. Czy miasto mnie urzekło? Nie do końca... Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu Lizbona. Porto bez dwóch zdań jest piękne i klimatyczne, ale według mnie największą wartością tego miasta są ludzie. Przyleciałam tu prosto z Paryża, ktory znam już dość dobrze, a jeszcze lepiej znam specyfikę tamtejszej ludności, głównie Francuzów, którzy (umówmy się) mają turystów w głębokim poważaniu. Przecież do Paryża i tak będę przyjeżdzać ludzie z całego świata, nawet na Sylwestra, na którym organizowane jest totalnie NIC (poza pięciominutowymi slajdami na Łuku Triumfalnym w towarzystkie kilkuset tysięcy ludzi). W samolocie towarzystwo portugalsko-francuskie. Każdy mówi do mnie w innym języku. Słyszę portugalski, francuski i angielski. Jestem niestety bardzo chora i jeszcze bardziej zmęczona (po niezbyt przyjemnych przygodach w Paryżu), a wieczorny lot tylko mnie dobija. Wcześniej niestety miałam w Paryżu nie zdążyłam na samolot, więc leciałam późnym Easyjetem rezerwowanym metodą last second (domyślcie się jakie były koszty).... Ratowałam moją objazdówkę....Wracając do ludzi....najprościej ujmując to różnice w zachowaniu tych dwóch narodowości w mojej opinii są bardzo duże. Francuz mówi głównie po francusku i patrzy na Ciebie z góry. Owszem są mili, a nawet bardzo, ale kiedy jesteś turystą i masz jakieś wątpliwości czy pytania, jego mina mówi do Ciebie "Radź sobie sam"....albo naucz się człowieku francuskiego!



LUDZIE - NAJWIĘKSZA WARTOŚĆ PORTO 
JESTEM NA TAK


 Zaczniemy nietypowo. Lądując w Porto już od progu na lotnisku wita mnie pan, który wręcza mi darmowe mapki miasta, chwilę później motorniczy metra wychodzi, aby mi pomóc w uzyskaniu informacji, czy jestem we właściwym metrze we właściwym kierunku. Patrzy na moją kartkę i pokazuje mi na planie metra, gdzie mam wysiąść. Sam od siebie. We Francji nigdy mnie nie spotkało nic takiego. Portugalczycy nawet jak nie potrafią, to mówią po angielsku. I chcą Ci pomóc. A widok recepcjonisty w moim hotelu, który przykłada mapę Porto do serca, na zawsze zostanie w mojej pamięci.

SŁODYCZE I KAWA W PORTO - JESTEM NA TAK 

 
   Podobnie było w każdej cukierni czy restauracj. Ludzie w Porto byli przeuprzejmi. Spokojnie tłumaczyli turystom na przykład, które smakołyki są słodkie, a które są wytrawne...;) Obsługa hotelowa to był dla mnie prawdziwy szok... nigdzie nie spotkałam się z tak oddanymi miastu ludźmi, którzy z taką serdecznością witają Cię w swoich progach... z butelką wody i kolejną mapą.;) Czuć tą swobodę, możesz usiąść w promieniach słońca, pijąc pyszną i niedrogą kawą. Obowiązkowo do kawy...ciastko, a ciastek jest w Porto mnóstwo;) Atmosfera jest sielska i człowiek czuje się w Porto od pierwszego dnia bardzo dobrze. Dużym minusem jest chodzenie po wzgórzach, jeśli ktoś nie ma kondycji albo jest leniwy to są jakieś windy i kolejki, ale nie dońca powiem wam gdzie, która, jak i po co, bo chodziłam ambitnie pieszo, gdyż mój hotel był zaledwie 15 minut od słynnego mostu. 



SŁYNNE NIEBIESKIE PŁYTKI   DWORZEC SAO BENTO - JESTEM NA TAK




   Zaczynamy od nich, bo po przecież są symbolem Porto i znaleźć można je wszędzie i w każdej odsłonie. Znajdziecie je także na dworcu Sao Bento czyli na dworcu kolejowym.

Został on oddany do użytku na samym początku XX wieku - w  1916 roku. Jest słynny z powodu wielu malowideł naściennych, które widnieją na ścianach. Z malowideł można wyczytać historię Portugalii.Ułożone są one z płytek ceramicznych i przedstawiają sceny z historii kraju. 
Nazwa stacji związana jest z klasztorem benedyktyńskim z XVI wieku. Budynek został doszczętnie zniszczony przez pożar. W środku jest podobno około 20 tysięcy kafelków. Miejsce jest naprawdę ładne i względnie spokojne (byłam tam wcześnie rano). To nie jest Gare du Nord w Paryżu!



KOŚCIÓŁ ŚWIĘTEGO ANTONIEGO - Saint Anthony's Church - kolejna porcja niebieskich płytek


Niedaleko stacji kolejowej znajduje się niebieski Kościół św Antoniego, a stąd już krok od bardzo znanej ulicy "Rua das Flores".


RUE DAS FLORES  



Możecie oczywiście pospacerować sobie tą ulicą, ale zapewniam, że ten deptak to nic ciekawego, chyba że interesują was sklepy. 

PALACIO DA BOLSA 

      źrodło zdjęcia: http://ncultura.pt/

   Warto zwiedzić Palacio da Bolsa czyli budynek giełdy. W środku jest naprawdę pięknie. Pałac został zbudowany w XIX wieku przez miejskie Stowarzyszenie Handlowe w stylu neoklasycystycznym. Znajdziecie go  na placu Infante.




TARAS WIDOKOWY PRZY PARÓQUIA NOSSA SENHORA DA VITORIA - jestem na TAK (gdy nie ma mgły;) )



   Jeśli macie dość kościołów i hal, to warto wybrać się na punkt widokowy przy Paróquia Nossa Senhora da Vitória (pod warunkiem, że nie ma mgły). Powiem wam szczerze, że ja wybrałam sie tam  dość wcześnie rano i nawet  nie zauważyłam, że jest tam punkt widokowy, a dlatego, że miasto bylo całe zamglone i nie widziałam totalnie nic ... no dobra... może jedynie dachy domów  w najbliższej odległości ode mnie. Jeśli macie dobrą widoczność, to z pewnością widok na rzekę i winnice po przeciwległej stronie będzie stąd dla was bardzo kuszący. 

KOŚCIÓŁ ŚW FRANCISZKA - zdecydowanie na NIE



   Kolejny Kościół (blisko rzeki i Pałacu Da Bolsa) to Kościół św Franciszka czyli Igreja de S. Francisco. Polecam tylko jeśli nie macie co zrobić z kwotą 5 euro, bo tyle zapłaciłam, aby wejśc do tego Kościoła (na dach wejść nie można było-pytałam) i zobaczyć złote zdobienia i mało ciekawe muzeum. Dla fanów Kościołów - oczywiście polecam, dla pozostałych, lepiej sobie naprawdę odpuścić i obejrzeć to złoto w internecie. Nie wiem nad czym się tu ludzie zachwycają, ale coż...to z pewnością kwesie indywidualnych gustów. My lecimy dalej. Jeśli lubicie kościoły to dopiszcie sobie do listy zwiedzania Church of St. Lawrence.



DZIELNICA RIBEIRA - jestem na TAK, zdecydowane TAK






   I właśnie tu zaczyna się coś, co pociąga mnie w każdym mieście najbardziej, czyli spacerowanie....bez zabytków, map i planów, penetrowanie każdej uliczki, przyglądanie się ludziom, czyli najzwyczajniej w świecie błądzenie po mieście. Ribeira to dzielnica stara, zaniedbana, przez co jak się domyślacie, bardzo urokliwa, a nawet magiczna. Tu mieszkają najbiedniejsi ludzie... dzięki temu zwiedzanie dla bardziej wrażliwych może nie być tak do końca zbyt dobrym pomysłem. Tu zobaczysz wszechobecne pranie, starszych ludzi siedzący na stołkach czy skrzynkach i prowadzących osiedlowe rozmowy, obrapane mury, a wręcz niekiedy ruiny... Spacer tą dzielnicą to z pewnością niesamowite doświadczenie dla każdego bez względu na zainteresowania. Zdecydowanie polecam przeznaczyć tu trochę więcej czasu niż na "odchaczanie" kościołów.

KATEDRA SE




   Kolejnym słynnym punktem na naszej trasiejest słynna katedra Sé Catedral do Porto, która stanowi jedną z głównych atrakcji miasta. Budowę świątyni rozpoczęto w XII wieku. Ze względu na swoje wysokie położenie na granitowej skale, panuje nad miastem i często stanowi ważny punkt orientacyjny. Czy warto ją zobaczyć? No coż ...wypada.Powiem tylko, że w tym miejscu jest bardzo dużo turystów...szczególnie tych skupionych w grupach zorganizowanych.

KOLEJKA Z RIBEIRY NA BATALHA

   Swoistą atrakcją może okazać się kolejka z dzielnicy Ribeira na  stację  Batalha. Atrakcja ta znajduje się niedaleko dolnego poziomu mostu Ludwika. Kolejka linowa spod mostu Dom Luis na jego szczyt kosztuje 2,50 euro. Czy warto? Dla leniuszków na pewno. Wjazd ta kolejką zajmuje....około 30 sekund;) Właśnie tak;)


MOST DOM LUIS - jestem na TAK


   Kolejną atrakcją (i chyba najważniejszą!) jest słynny most, który znajduje się na niemal na każdej pocztówce czy fotografii z Porto. To oczywiście Most Dom Luis, który ma dwa poziomy. Dolny umożliwia przejazd samochodom osobowym, a górny tramwajom. Na obu poziomach możecie przespacerować się pieszo. Górny jest bardzo wysoki. Robi wrażenie, szczególnie późnym wieczorem w gestej mgle, kiedy nie widać praktycznie nic;) Ponte Luis I jest oczywiście jednym z symboli Porto. Most łączy ze sobą dwa brzegi rzeki Duoro. Co ciekawe, został on zaprojektowany przez Teofila Seyrig, który był uczniem Gustava Eiffela. Podobieństwo do żelazowej damy widać z daleka, szczególnie nocą, kiedy most jest oświetlony. Mi podobał mi sie bardzo.
I to właśnie z górnej kondygnacji można podziwiać wspaniałe (podobno) widoki, a wieczorem można obserowować winnice, które znajdują się po drugiej stronie Porto. Przejście mostem na drugą stronę to obowiązkowy punkt wycieczki w Porto. 





DUORO DO VILA NOVA DA GAIA - jestem na TAK 








    No i jesteśmy już po drugiej stronie mostu. Tu znajdują się klimatyczne łódki, które mienią się na tle ogromnego mostu. Są też ławki i właśnie w tym miejscu można spokojnie przysiąść i podziwiać panoramę Porto. Ta dzielnica to administracyjnie już inne miasto, które słynie głównie z produkcji wina. Jeśli macie więcej czasu, a przede wszystkim ochotę , to dopiszcie sobie winnice do programu zwiedzania. Na górze jest oczywiście wspaniały punkt widokowy na Porto. Znajduje się przy klasztorze.


Przed nami kolejna porcja zwiezania. Zaczynamy od ....Kościoła. 


KOŚCIÓŁ ŚW. ILDENFONSA - jestem na TAK


    Igreja de Sao Ildefonso czyli Kościół sw Ildenfonsa - pozwolę sobie tu zacytować wikipedię: "Kościół św. Ildefonsa w Porto – pochodzący z XVIII kościół w Porto, w Portugalii, położony w pobliżu Praça da Batalha. Ukończony w 1739 roku, kościół został zbudowany w stylu późnobarokowym i posiada bogato zdobioną fasadę płytkami azulejo". Czyli krótko mówiąc to kolejny kościół w niebieskich płytach, samotnie górujący nad miastem, wrażenie robi niezłe, także nocą, kiedy wybija się z zamglonych i opustoszałych ulic. 


RUE DE SANTA CATERINA - ulica jak ulica...tłoczno


   Dalej możecie pospacerować słynną Rue de Santa Caterina - jest to bowiem główna ulica turystyczna w Porto, a dookoła sklepy, pamiątki, przekąski. Ok.... Można się przejść. Na niej zobaczycie między innymi Capela das Almas de Santa Catarina czyli kolejny śliczny niebieski kościół. Było to pierwsze miejsce, które zobaczyłam po wyjściu z podziemi metra późną porą, kiedy ulica była całkowicie opustoszała, a niebieskie płytki zostały bardzo ładnie oświetlone. Wtedy zrobiło to na mnie duże wrażenie. 


Jeślu lubicie Madryt, to kolejne miejsce będzie wam się na pewno podobać. Mowa o dużym placu, na którym znajduje się Ratusz.


CAMARA MUNICIPAL DO PORTO CZYLI ratusz





   Jest on jednym z młodszych europejskich ratuszy. Został wybudowanych w 1920 roku. Jego wieża ma 70 metrów. 
Budynek ze względu na swoje położenie w centrum miasta służy często także jako punkt orientacyjny dla zagubionych turystów. Jako ciekawostkę powiem wam, że z tego placu odjeżdza nocny autobus na lotnisko;) Dookoła widać zabudowę charakterystyczną dla Madrytu i czerwone londyńskie autobusy. Ponadto wszędzie biega młodzież (w bardzo licznej obsadzie), która zbiera pieniądze (nie wiem na co, ale jest ich po prostu dużo....zbyt dużo...wrecz są oni wszędzie dookoła). Blisko ratuszu znajdziecie POMNIK GARRETTA, który śmiało możecie dopisać do listy zwiedzania.
Kolejny punkt już bardzo blisko od ratusza to Wieza klerykalna - Kościół Clérigos 


WIEŻA KLERYKALNA - TORRE DOS CLERIGOS
 jestem na NIE




   Wejscie na wieżę oczywiście płatne ( z tego co pamiętam to chyba 3 czy 4 euro). Na tę budowlę wchodzicie pieszo po schódkach w bardzo wąskich przejsciach, gdzie tą samą trasą schodzą inni turyści z góry. Po kilku(nastu) minutach jesteście już na górze. Nie wiem, czy to wina mglistej pogody, ale widok z góry w ogóle mnie nie powala. Jest tam jeszcze mniej miejsca niż na górze katedry Notre Dame, z tym ze na Notre Dame wpuszczają po kilka osób, więc spokojnie można pospacerować, a na tej wieży zdecydowanie nie można się nawet poruszać, bo jest tak mała i wąska. Ja jestem zdecydowanie na nie, gdybym miała wejśc tam drugi raz....nie, podziękuję. Może to naprawdę wina pogody, że na wszystkich punktach widokowych moje wrażenia były mocno ograniczone. Nie wiem. Na tej wieży ani widoki, ani sama wieża nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia.

KSIĘGARNIA LELLO - a miało być tak pięknie


           źródło zdj:http://www.portotaxi.com

    I tu dochodzimy do najbardziej przereklamowanego miejsca w mieście. Księgarnia Lello. Według plotek to właśnie ta księgarnia była inspiracją dla J.K. Rowling przy tworzeniu Hogwartu. Naoglądałam się zdjęć z tego miejsca w bardzo dużych ilościach. Wydawało mi się, że księgarnia jest ogromna. Ogromna to była tylko kolejka, po czym okazało się, że muszę iść parę metrów dalej kupić bilet, aby do tej księgarni wejść (3euro - wymienialne na książkę - ceny wysokie) i kolejny raz odstać w kolejce. Księgarnia owszem ma specyficzny klimat, który skutecznie psują tłumy turustów. Nie da się nawet zrobić jednego zdjęcia, aby mieć jakąkolwiek pamiatkę bez dodatkowego turysty w kadrze. Ja wymieniłam te 3 euro (za dopłatą) na ksiązkę z mapą Stree Artu w Lizbonie, więc może i było warto? Miejsce zdecydowanie rozczarowujące po obejrzeniu kolorowych,wręcz emanujących przestrzenią, zdjęciach. Duże, duże rozczarowanie! Mała, zatłoczona księgarnia, a przy wejściu na obsłudze młoda dziewczyna mówiąca w pięciu językach. Ona wywarła na mnie większe wrażenie, niż Lello....No coż, Lello zobaczyć można...bo jest słynne, ale to jest po prostu mała księgarnia z ładnymi schodami w środku. Ok. Jest bardzo ładna. Ale w moje opinii nie warta swojej sławy.


Jeśli nie macie dośc niebieskich Kościołów to dopiszcie sobie do listy dwa połączone ze sobą kościoły –Igreja do Carmo i Igreja das Carmelita - znajdują się już blisko księgarni. 

Jest jeszcze piękny park Jardins do Palácio de Cristal do Porto ale tam nie dotarłam ze względu na mocno ograniczony czas (Tak, spóźniłam się na samolot w Paryżu i jeden dzień w Poro został ucięty). Po zdjęciach jednak widzę, że to piękne miejsce nie tylko dla miłośników przyrody. To także niezły punkt widokowy na rzekę i most. 

Warte uwagi moim zdaniem jest też Muzeum Tramwajów. Bardzo chciałam, ale z braku czasu nie dotarłam.

WYCIECZKA NAD OCEAN - warto (będę się powtarzać) pod warunkiem, że nie ma mgły

.
    Moja wycieczka nad ocean skończyła się tak, że nie widziałam totalnie nic. Po prostu przejechałam się zabytkowym tramwajem (2,50 czy 3 euro w jedną stronę), aby zobaczyć jeszcze bardziej gęstą mgłę niż w centrum Porto;) Podobnie było ze zwiedzaniem Porto by night - widoki podobne, czyli czarna dziura.) Plusem całej wycieczki było branie udziału w sesji zdjęciowej pewnej portugalskiej pary młodej (oczywiście my jako widzowie). Zabawy było co nie miara dla całego tramwaju;) Podczas mojej wycieczki wyglądało to tak:





A bez mgły wygląda to tak:


      źródło zdj: www.booking.com
PODSUMOWANIE 

    Czy Porto warto odwiedzić? Zdecydowanie tak i moim zdaniem jeśli jechać to na minimum 3 dni, aby móc swobodnie pozwiedzać wszystko, co najważniejsze i najpiękniejsze, aby usiąść w knajpkach i delektować się portugalską kuchnią, aby pospacerować wzdłuż wybrzeża, aby pojechać nad ocean, zjeść słodkie ciasteczka, aby móc zajrzeć do muzeum powozów, pojeździć zabytkowym tramwajem, zaszyć się w starych dzielnicach i obserwować życie miasta, podziwiać niebieskie płytki i panoramę miasta z punktów widokowych. Tak jak wcześniej wspomniałam, ja najbardziej zapamiętam uśmiechniętych ludzi, cudowną obsługę w restauracjach i hotelu, dobre jedzenie, uśmiechy na twarzy  ludziach i....niekończącą się mgłę...szczególnie w nocy na słynnym moście....
Musicie wziąc pod uwagę kilka aspektów mojej podróży - była mocno skrócona i zwiedzałam w ogromnym biegu do tego mocno chora z zapaleniem gardła. Ponadto, tak jak wcześniej wspomniałam, była słaba widocznośc i ogromna mgła, a ja miałam ze sobą tylko aparat kompaktowy. Myślę, że te czynniki osłabiły troche moje wspomnienia z pięknej Portugalii. 






0 komentarze: