Paryż - smród, brud, tłumy i żebractwo.. Jaki jest naprawdę? Wersja pesymistyczna. Paryż.Tego nie znajdziesz w przewodnikach.

13:16:00 Kat Bry 4 Comments


    Moja miłość do Paryża jest powszechnie znana, choć przy całej sympatii do Francji, zdaję sobie doskonale sprawę z niedoskonałości Paryża, które sprawiają, że wiele osób będąc po raz pierwszy w tym mieście może doznać niezłego szoku. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w poniższych punktach. 


1. W Paryżu panuje ogromny smród.

   Wystarczy zapuścić się w wąskie uliczki, by móc "delektować" się wszech obecnie panującym odorem i  smrodem. Tego ukryć się nie da. 




2. Śmieci, wszędzie są śmieci...

   Niestety to prawda.  Wysypujące się śmieci z kubłów, śmieci na chodnikach...wszędzie. Ostatnio panowały strajki w tej kwestii, więc sprawa wyglądała jeszcze gorzej niż zwykle.







3. Bezrobotni, żebracy, śpiewacy, uliczni zaganiacze 
- niemal na każdym rogu, w niektórych liniach metra - śpiewacy, żebracy, żule, żule, żule.... Oczywiście nie w każdej dzielnicy i nie na każdym rogu. Towarzyszy temu punkt pierwszy - czyli smród. Choć muszę przyznać, że często spotykam bardzo zadbanych śpiewających panów, którzy właśnie w ten sposób zarabiają na życie.





4. Bezdomni śpiący na stacjach metra...i nie tylko... 

   Jeśli wydaje wam się, że w waszym tramwaju "jedzie żul, to tramwaj jedzie żulem",a w Paryżu to tylko elegancja Francja, to nic bardziej mylnego. Bezdomni sypiają na ulicach, często razem z całą rodziną. Mają tylko kołdrę...i siebie nawzajem. Widoki nie są wesołe.





5. Oszuści. Ostatnio nastąpił wysyp kombinatorów z ofertą tzw "Trzech kubków". 

   W okolicy    Wieży Eiffla zauważyłam prawdziwą kumulację tych kombinatorów. To oszuści naciągacze. Nie dajcie się nabrać. Jeśli nie wiecie o co chodzi, a chcecie się dowiedzieć, jak przebiega proces naciągania biednych ludzi, to wpiszcie sobie w googlu "oszuści Zakopane Gubałówka". Być może ludzie inni, ale proceder ten sam. Uważajcie, a najlepiej w ogóle się nie zatrzymujcie.

6. Obskurne hotele z odpadającym tynkiem, bez czajnika czy lampki nocnej, za to czasami z nadprogramowymi robalami. 

   Brzmi strasznie? Niestety rzeczywistość w Paryżu jest taka a nie inna, że jak chcesz wynająć stosunkowo tani hotel to musisz się liczyć z tym, że hotel ten nie będzie przypominał Twojego all inclusive w Egipcie. Z reguły to noclegi w fatalnym stanie kamienicach, z których odpada tynk, łazienka jest na korytarzach, w pokoju nie ma czajnika, lampki nocnej, a żele pod prysznic to luksus. Tutaj dochodzi kwestia tego, co dla kogo oznacza tani nocleg. Oczywiście wszystko zależy też od tego, z jakim wyprzedzeniem rezerwujemy nocleg i czego oczekujemy. Dla mnie tani pokój jednoosobowy w Paryżu to koszt poniżej 250 zł za dobę. Niestety taki nocleg znaleźć trudno, szczególnie w centrum. Dwa razy mi się udało (Hotel Cactus - 15 dzielnica Hotel Grenelle - przy samym metrze o tej samej nazwie). Dużo zależy też od tego, czy aktualnie są w Paryżu jakieś wydarzenia. Jeśli teraz jest Euro2016 to koszt wzrasta niestety czasami kilkukrotnie. Wracając do tematu hotele poniżej 300 zł za "jedynkę" wyglądają często tak, jak nie wyglądają żadne hotele w Polsce....Jeśli wynajmujecie pokoje w kilka osób wtedy można zaszaleć i znaleźć coś lepszego w rozsądnej cenie;)

7. Kilometry w metrze i brak wind. 

   Niby to oczywiste, prawda....Wciąż mnie zastanawia, jak ludzie starsi w Paryżu mają jeździć metrem? Jest to raczej niemożliwe. Zostają autobusy. W metrze robi się kilometry pieszo....Czasami warto faktycznie przejść pieszo, niż podjechać 1-2 przystanki metrem, bo według mnie kilometry po schodach...w górę....w dół...w dół...w górę...obsesja. Na szczęście oznaczenia są tak doskonałe, że zabłądzić się po prostu nie da...no chyba, że na krótką chwilę.







8. W Paryżu jest drogo. 

  To chyba wie każdy, że za obiad trzeba zapłacić około cztery-pięć razy tyle, co w Polsce. Sądzę, że trzeba przygotować min. 20 euro. Nie mówię tu o barach "U Chińczyków". Kolejna sprawa - punkty widokowe - średnio 10 euro za bilet, na Montparnasse 15 euro. Bilet jednodniowy na metro (strefa 1 i 2) to koszt 7 euro. O hotelach już wspominałam. Dojazd z lotniska Beavais to koszt 29 euro w dwie strony....jak chcecie trochę zobaczyć to dochodzą koszty wstępu na Wieże Eiffla (z tego co pamiętam około 12-15 euro), rejs po Sekwanie, wstęp do Luwru, na górę Notre Dame, na Łuk Triumfalny, muzea. Koszty, koszty i koszty. Weekend w Paryżu kosztuje często więcej niż kilka dni w ciepłych krajach na dobrym Last minute. Niestety, to prawda. Można oczywiście wprowadzić wersję oszczędnościową i żywić się pysznymi bagietkami, do Luwru nie wchodzić, a punkty widokowe oczywiście są też darmowe (Pisałam o tym w innym poście, są to m.in. Wzgórze Montmarte, Galeria Lafayette czy Galeria Printemps - polecam - byłam ostatnio i sprawdziłam - nie było nikogo, bo lało cały dzień;). Można też jeść w McDonaldzie, to koszt średnio 10 euro. Kawę można wypić za kilka euro w zależności od tego, w jakiej dzielnicy. Z pewnością najdroższa jest na Polach Elizejskich, ale nie wiem bo nie piłam...  Tu bogactwo dość dosadnie splata się z żebractwem, więc widoki mogą nabawić skrajnych emocji. 





9. Paryżanie nie chcą mówić po angielsku. 

  Dyskusje na ten temat są zagorzałe i każdy ma inne zdanie, moje jest takie, że młodsze pokolenie w Paryżu językiem angielskim się posługuje, starsze już nie....i nawet jeśli bardzo chcą Ci pomóc i zaczynają wypowiedź po angielsku, to i tak po paru zdaniach wracają do francuskiego. Często ręce opadają (jeśli oczywiście nie zna się francuskiego). Brak znajomości j. francuskiego zdecydowanie utrudnia komunikację w tym mieście. Bądźcie przygotowani, że mimo iż zapytacie po angielsku, to odpowiedz uzyskacie mieszanką językową, z dużym naciskiem na machanie rękoma i mówienie po francusku. Często jest to zabawne, a czasem wręcz odwrotnie. 





10. W Paryżu jest ciągle pełno turystów. 

   TŁUMY. TŁYMY. TŁYMY. Głównie przy znanych atrakcjach. Prawda. Choć z doświadczenia powiem wam, że w lutym turystów jest najmniej. W styczniu jeszcze koczują po Sylwestrze. To jest nawet szokujące, że na wieczorem na Trocadero spotkałam z pięć osób. Przyzwyczajona jestem raczej do tego, że muszę się pchać z aparatem, bo tu zdjęcia robi kilkaset osób naraz wszystkim co się da. Także jeśli chcecie uniknąć "dzikich tłumów" to jeździe w lutym, ale wtedy jest zimno, a Paryż bez turystów to nie ten sam Paryż. Wybór należy do was.





  Mam nadzieję, że was nie odstraszyłam. Kolejne sprawy to zagrożenie zamachami, policja na każdym kroku i problem imigrantów. To tematy do osobnej dyskusji. Lubię pokazywać Paryż taki, jaki jest naprawdę, bez żadnych kompromisów. To miłość bezwarunkowa, więc obiektywnie oceniam to, co faktycznie widzę. Pewnie osoby, które mieszkają we Francji mają jeszcze inne zdanie. Choć w wielu kwestiach mogą się ze mną zgodzić. Inaczej jest jak zwiedzasz Paryż raz i tylko wzdłuż Sekwany, a inaczej jak zapuszczasz się praktycznie w każdą dzielnicę. To specyficzne miejsce. Nie ma takiego drugiego na świecie. Te wszystkie wady sprawiają, że na tle zabytków i setek ciekawych miejsc, jest jeszcze bardziej wyjątkowy i właśnie za to go kochamy;)

4 komentarze:

  1. Zawsze uważałem że Paryż to miasto, które można albo kochać, albo nienawidzić. Przy pierwszej, krótkiej wizycie byłem zafascynowany, ale związane to było pewnie też z tym, że był to mój pierwszy, zagraniczny wyjazd, pierwsza europejska stolica. Jednakże po kolejnej wizycie mocno się zniechęciłem do Paryża, jednakże zawsze gdy ktoś mnie pyta czy warto tam pojechać, odpowiadam tak! Bo w mieście nie brakuje atrakcji, które zobaczyć naprawdę warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem podobnego zdania. Napisałam to, aby ludzie mieli świadomość, że Paryż nie wygląda tak jak na widokówkach. Jest jaki jest, można się nim zachwycać, ale może też nieźle rozczarować. Ale oczywiście warto go zobaczyć,bo ilość ciekawych miejsc i zabytków jest ogromna. Pozdrawiam;)

      Usuń
  2. bardzo ciekawy "artykuł", moi bliscy znajomi mieszkali w Paryżu 8 lat, ostatnio z niego "uciekli" ponieważ ich zdaniem nie nadaje się do życia, koczujący imigranci z Afryki, brud, smród, drożyzna, upadek turystki, modły masy muzułmanów na chodnikach w biały dzień tamujące przejazdy aut i pieszych, jakiś obłęd.. przenieśli się zatem w inny teren Francji, bardziej wiejski, jak mówią "tu jeszcze poprawność polityczna z wojującym islamem nie dotarły"...

    OdpowiedzUsuń